Dziś o 4:30 pielgrzymów obudziła burza. Pioruny uderzały średnio co dwie sekundy. W Gdyni nie widuje się takich zjawisk atmosferycznych. Kilkanaście minut przed Mszą Świętą chmura się oberwała. Można było odnieść wrażenie, że każdy zdążył zmoknąć.
Jako że wspominamy dziś Św. Wawrzyńca, patrona diakonów, homilię wygłaszał nasz kwatermistrz dk. Tomek. Mówił nam, że aby ziarno wydało plon musi wpierw obumrzeć. „Z ziarnem już tak jest, aby wydało plon trzeba je rzucić w ziemię. Jesteśmy stworzeni, aby kochać na obraz Boga. Bóg powołuje nas do kochania. [..] Abyśmy potrafili rezygnować z siebie samych. Możemy to zrobić tylko jak nawiążemy prawdziwą relację z Chrystusem. Relację osobową. Tylko wtedy będziemy w stanie rezygnować dla drugiej osoby ze swoich pragnień, swojego czasu”. Kazanie było wygłaszane przy akompaniamencie grzmotów z zewnątrz, a przez witraże wpadało jasne światło od błyskawic. Po Przeistoczeniu zaczęło się rozpogadzać.
Na pierwszym etapie zaśpiewaliśmy Godzinki na tradycyjną melodię. Dźwięk niósł się po całej okolicy.
Na postoju obiadowym w Raduczycach nasi bracia bagażowi pięknie przyozdobili remizę gdyńskimi flagami. Częstowaliśmy się zupą pomidorową, ogórkową i kapuśniakiem. Dodatkowo, na deser dostaliśmy pyszny sernik. Wyruszyliśmy z przerwy o 12:10, a słońce było już wysoko na niebie. Temperatura wzrosła do 35 stopni Celsjusza, a nam było coraz ciężej wędrować. Udało się jednak dotrzeć do postoju w Krzeczowie, znaleźć trochę cienia i odpocząć. W trakcie kolejnego etapu zorganizowaliśmy zbiórkę na wodę, gdyż dotychczasowy zapas otrzymany od dobrych ludzi się wykończył.
Do Działoszyna doszliśmy po 17. Większość z nas, bo aż 85 osób zanocowało w szkole.
O 20:30 na boisku nasz brat Dominik z ks. Krzysztofem Paskiem zorganizowali pogodny wieczór, a po tym dzień tradycyjnie zakończyliśmy dzień Apelem Jasnogórskim.
Jutro rano Eucharystia na Górce Przeprośnej. To czas wybaczania sobie wzajemnych win, pojednania z Bogiem i przeproszenia współbraci.
Konferencja
Męczeństwo - diakon Tomasz Topolski